Neogotyk w Polsce

Janczak Łukasz, Z Kołbieli, Przegląd Katolicki, nr 26 (1904).

Z Kołbieli (dekanat nowomiński).

Dnia 18 – go października r. z. w niedzielę XX po Świątkach, w osadzie Kołbiel dopełniona została przez JE Sufragana Warszawskiego, ks. Biskupa Kazimierza Ruszkiewicza, konsekracja nowozbudowanego kościoła. W sobotę dnia 17 – go października w wigilię konsekracji przybył Jego Ekscelencja drogą żelazną nadwiślańską do stacji Celestynów, gdzie czekali na niego: proboszcz miejscowy ks. Jan Wasilewski, ks. Piotr Michalski, kanonik łowicki, asesor konsystorza metropolitalnego warszawskiego, ks. Roman Rembieliński, proboszcz zgierski, kanonik łowicki, prałat domowy Jego Świątobliwości i ks. Marceli Karpiński, kanonik dziekan nowomiński.
Do Kołbieli Jego Ekscelencja przybył około 6 – ej godziny wieczorem. Powitany u bramy cmentarnej kościoła przez miejscowego ks. proboszcza p. Krzymińskiego, plenipotenta dóbr Starej Wsi, własność Maurycego hr. Zamojskiego, i innych obywateli parafii, Jego Ekscelencja pozdrowił licznie zgromadzonych wiernych starodawnym chrześcijańskim pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, na co cała rzesza wiernych głośno pełna radości, odpowiedziała: „Na wieki wieków Amen”. Wprowadzony przez duchowieństwo i lud, Jego Ekscelencja zajął miejsce na przygotowanym sobie tronie, a miejscowy proboszcz od ołtarza powiedział serdeczną mowę, przedstawiając wkrótce historię budowy kościoła, ofiary nań łożone i chętny udział parafian przy tej budowie. Przedstawił także pobożność parafian i dobre ich obyczaje; wprawdzie dodał, że jeszcze znajduje nieco kąkolu, ale całość jednak wzorowa.
Jego Ekscelencja odpowiedział także serdecznie na mowę ks. proboszcza, pochwalając i błogosławiąc lud za chętną jego pomoc przy budowie kościoła i dodał, że to mu wielką radość sprawia, gdy widzi już kościół wykończony, pod który w r. 1896 kamień węgielny zakładał, do którego konsekracji przystępuje obecnie. Po czym odbyła się procesja na cmentarz do czasowo zbudowanej kaplicy z relikwiami ś. Romana i ś. Małgorzaty, przy których kapłani odmawiali officium, a pod ten czas Jego Ekscelencja bierzmował przygotowaną dziatwę parafii Kołbiel i innych okolicznych parafii. Nazajutrz od godziny 8 – ej rano rozpoczęła się konsekracja kościoła, jak wiadomo, dość długa, którą dyrygował znany ceremoniarz, szambelan papieski, podkustoszy katedralny, ks. Józef Dębnicki. Po skończonej konsekracji Jego Ekscelencja ks. Biskup, mimo że nimis fatigatus, jednakże sam celebrował sumę, do której asystowali mu: ks. kanonik Piotr Michalski, ks. kanonik dziekan nowomiński Marceli Karpiński i księża: Ignacy Koperski, proboszcz z Kałuszyna, Józef Rauba, proboszcz z Latowicza, Hipolit Rostkowski z Wiązowny, Ludwik Stępowski, proboszcz z Siennicy, Kazimierz Żółtowski z Glinianki, Ludwik Ułasiewicz z Kiczek, ks. Łukasz Janczak, b. prefekt seminarium nauczycielskiego z Siennicy i pięciu alumnów seminarium metropolitalnego.
Podczas sumy ks. Ryszard Rembieliński, proboszcz zgierski, kanonik łowicki i prałat Jego Świątobliwości powiedział stosowne kazanie.
Po skończonej sumie i skromnym posiłku na plebanii, kapłani udali się do kościoła, aby wyspowiadać życzących odbyć ten sakrament święty dla dostąpienia odpustu, a Jego Ekscelencja pod ten czas bierzmował jeszcze. Całe nabożeństwo i nieszpory ukończono około godziny 6 – ej wieczorem.
Na drugi dzień Jego Ekscelencja, wybierzmował jeszcze resztę dziatek, a gdy już ku wieczorowi miał odjeżdżać, zebrali się jeszcze liczni parafianie, by podziękować i pożegnać ukochanego Biskupa, więc też ks. proboszcz imieniem swoim i całej parafii serdecznie podziękował za pokonsekrowanie kościoła i czule pożegnał, a dziewczynki przez całe cztery dni asystowały ceremonii w białych szatach i pożegnały także udatnym wierszem Jego Ekscelencję, po czym ks. biskup odjechał wieczorowym pociągiem do Warszawy.
Dzieje parafii i kościoła dawnego nie podajemy, bo je znajdą czytelnicy opisane w „Przeglądzie Katolickim” z r. 1896 z powodu założenia kamienia węgielnego pod ten kościół, a w r. 1899 przy wprowadzeniu nabożeństwa do nowego kościoła opisana także jest w „Przeglądzie Katolickim” z tego roku i zapobiegliwość ks. proboszcza około budowy kościoła i ofiary na niego łożone, i pomoc parafian przy budowie, do których to artykułów czytelników odsyłamy. To tylko jeszcze na pochwałę ks. proboszcza dodać można, że nie kwapił się nagle do budowy, ale obmyślił wszystko, rozważył, to też kościół w trzy lata stanął piękny, gruntowny i mocny, bowiem i materiał do niego użyty jest dobry. Cegła na miejscu wypalona nie kruszy się, jak to się dzieje w jednym kościele nowozbudowanym w dekanacie nowomińskim; wapno dobrze zlasowane, cement zakupiony w sumiennej fabryce, drzewo w wiązaniach z lasów hr. Potockiego dóbr Osieckich, zdrowe i rdzenne, to też jest nadzieja, że kościół ten postoi długie lata i nie będzie potrzebował restauracji.
Co się tyczy cegły to niech będzie przestroga dla kapłanów, budujących nowe kościoły, aby się nie spuszczali na renomowane cegielnie, żeby za lat kilka kościół nowy, nie stał się ruiną, co się w naszych czasach, niestety, często zdarza. Wiadomo, że każdy kościół nowozbudowany, prócz pomocy ze strony parafian kosztuje gotówką co najmniej od 50 000 do 100 000 rubli grosza zebranego z ciężkiej pracy kmiotków, więc jakaż to ciężka odpowiedzialność tych ludzi, co zły materiał dostarczają; nie tylko dziś, ale całe wieki potomność zamiast ich błogosławić, złorzeczyć im będzie. Daj Boże aby takiej nieuczciwości już nigdy nie było.
Jaka to różnica cegły dawnej, a teraźniejszej, np. dawne kościoły z XIV wieku, choćby jak w Cegłowie (dekanat nowomiński) tak mocną mają cegłę, że ją oskardami trzeba rozbijać, a dzisiejsza w lat kilka się kruszy. Wszystko się dziś robi prędko, gwałtownie, to też i skutki tej rączej pracy są fatalne.
Ks. Janczak.

IMG_0323a(1)

fot. Rafał Szczepankowski

IMG_0324a(1)

fot. Rafał Szczepankowski